V Bałtycki Festiwal Modelarski

V BFM w Koszalinie, który odbywał się 14 i 15 maja 2016, zaczął się dla nas już wcześniej, bo 1 maja. Wtedy podjęliśmy decyzję – pociąg. W zasadzie to Kamil wymyślił :-). I pojechaliśmy.

Samo kupowanie biletów zajęło chwilę. Nawet więcej niż chwilę. Całe pół godziny, gdzie okazało się, że mamy nie jeden, nie dwa, a cztery bilety. Wszystko w zakresie PKP IC jakoś nie dziwi :-P.

Przyszedł dzień wyjazdu, piątek 13 maja 2016. Czas pakowania modeli do naszej magicznej skrzynki, Kamil zniknął. Nawet żona nie wie gdzie jest. Ja pakuję nerwowo modele, Kamila brak.

Kończy TKSa, nie, nie, nie. Chociaż... Niespakowany, ale kończy ostro model. Pakowanie na szybko i czego nie będzie (okrutny jestem ]:-)). No to jazda na pociąg, zdążyliśmy bez problemu, więc idziemy z naszą „trumną”, bo skrzynia ma przeszło metr długości. Jak to piątek trzynastego to musi być coś nie halo. Nasze miejsca są zajęte przez... osoby bez miejscówek (dobrze, że mają bilety).

22:13 odjazd! Kierunek Brzeg. W Brzegu dołącza do nas Jarek i razem wbijamy na nasze miejsca, bezczelność nasza granic nie zna ;-).

Piątek trzynastego trwa w najlepsze. Wrocław. Wspaniała nowina objazdu przez Ostrów Wlkp, bo jak coś wypadło pod Jarocinem z torów to nadal leży. Łapiemy 80 minut spóźnienia, zaczyna się robić gorąco, bo na przesiadkę w Stargardzie mamy 110. Poznań dotarliśmy z opóźnieniem 80 minut. Kamil czerwony (nie wiadomo czy z braku tlenu w przedziale czy ze zdenerwowania) idzie do konduktora. Wraca odmieniony i uśmiechnięty.

Para buch koła w ruch i... stop. Spóźnialski. 80 minut spóźnienia i jeszcze ledwo zdążył. To jest pasażer. No to jeszcze raz para buch koła w ruch, najpierw powoli jak żółw ociężale, a potem niczym z górki i to wysokiej bo w Stargardzie jesteśmy tylko godzinę po czasie planowanym i mamy 50 minut do pociągu docelowego. Może to dlatego, że to już sobota czternastego?

W poczekalni w Stargardzie jest coś ciekawego. Napis z dawnych czasów. „Polski węgiel przez polskie porty do wszystkich krajów świata” jest też płaskorzeźba. Trzeba, robię zdjęcie.


Ocalałe zdjęcia ze Stargardu


Nie wiadomo skąd wyrasta jak spod ziemi lokalny kolejowy szeryf. Łudząco podobny do Chucka Norrisa. Sobowtór, posiada on duży zbiornik retencyjny na złocisty trunek, który to herbatą nie jest, okulary pozwalające widzieć przez ubranie, a nawet przez mury. Wąs sumiasty i błyskotliwy wzrok – Chuck Norris jak ulał. Mówi że nie wolno robić zdjęć.

- Dlaczego?

- Tam jest w regulaminie, że nie wolno. Nie wolno, jest regulamin.

Było niebezpiecznie, jak walnie z półobrotu, ciężkie kalectwo to minimum.

Przyjeżdża nasz pociąg i lada moment wita nas Koszalin.


Jest też jednoosobowy komitet powitalny. Jedziemy się rozpakować i pozgłaszać. Trafiamy do sali na:

Jak sama nazwa wskazuje BFM i to po raz piaty

Czynię honory, a tutaj Kamil wyciąga TKSa i jeszcze pigmentami traktuje 9:15. Ten model jest najświeższy na całej imprezie tak świeżego nie było. Będzie prawdziwa premiera :-)

 

Kamil kończy TKSa


Czas na odpoczynek, na miejsce jedziemy z Sokołem. Hotel asystenta, warunki świetne i trzeba odpocząć, zgubiły się jakieś dwie godziny. Dzwoni Jarek, idziemy na rekonesans okolicy. Cywilizacja jest, jest biedronka. Wracamy pijemy kawke/herbatkę. Idziemy w miasto. Coś zobaczyć, coś zjeść. Później jakby nam było mało wyruszyliśmy na ognisko... koleją. Wąskotorową.

Stacja Manowo na ognisko


Było zabawnie, jak na ogniskach bywa. Wracając cały czas rozmawiamy z pasjonatami tej wąskotorówki i jedziemy na Noc Muzeów do zajezdni wąskotorowej. Tam piknik i lokomotywa z Cementowni Odra z Opola. 650 km żeby zobaczyć „naszą” ciuchcię.

Wracamy po wielkiej zabawie na zajezdni i kierujemy się do punktu wieczornego spotkania modelarzy. Rozmowy do późnych godzin o różnych sprawach. Jak wróciliśmy do hotelu to szybko stała się niedziela.

W niedzielę była planowana wycieczka do Kołobrzegu, na którą oczywiście się wybraliśmy. Muzeum Oręża Polskiego nie można sobie odpuścić skoro można to zobaczyć.

Powrót na miejsce. Robimy dokumentację i oglądamy modele, bo w wcześniej szybko wybyliśmy i jeszcze nie było ich za dużo. Czas wyników nieuchronnie się zbliża, jeszcze kilka zdjęć pamiątkowych. Zaczyna się. Ku mojemu zdziwieniu dostajemy dużo nagród. Każdy z nas i naszych modelarzy coś otrzymuje, Kamil ze swoim TKSem jest najlepszy modelem w polskich barwach. Nagroda za te chwile wcześniejsze. Warto było.

Nasza skromna delegacja Kamil, Jarek i Paweł

Jako, że mamy jeszcze dużo czasu to pojechaliśmy na rybę do Łaz. Potem już tylko na pociąg do Stargardu, oczywiście było wesoło. Przesiadka w Stargardzie i lecimy już do domu. W Brzeg odstawiamy Jarka, aby za pół godziny zameldować się w Opolu. Przygoda niesamowita, a konkurs również udany, jak można zobaczyć po wynikach:

Młodzicy:

Dominik Zoszak za model T-34/76 w klasie PGM – pojazdy gąsienicowe młodzicy

Juniorzy:

Konrad Jagieło za model Wz. 34 w klasie Pkb – pojazdy kołowe 1:72

Szymon Środa za model Sd.Kfz. 265 w klasie Pgb – pojazdy gąsienicowe 1:72

Pak 36 w klasie Ab – Artyleria 1:72

Seniorzy:

Mikołaj Ciesliński za model Gee Bee w klasie Sdc – samoloty i śmigłowce 1:100, 1:144 i mniejsze

Błażej Środa za model Sd.Kfz. 234/2 Puma w klasie Pkb – pojazdy kołowe 1:72

Sd.Kfz. 234/4 w klasie Pgb – pojazdy gąsienicowe 1:72

Paweł Sarna za model Wz.34 w klasie Pkb – pojazdy kołowe 1:72

 Nagrody specjalne otrzymali:

Jarosław Dryszcz od Słupskiego Klubu Modelarskiego oraz wydawnictwa Napoleon

za modele T-34

Błażej Środa od GRH "Pancerni'39" za najlepszy model pojazdu Wojny Obronnej - Wrzesień 1939 za model 7TP

Kamil Zoszak za najlepszy model pojazdu w polskich barwach ufundowana przez Wojciecha Sokołowskiego za model TKS



© 2013 modelezlambinowic.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone